Drogi Czytelniku!

Jeśli interesuje Cię sprawa misji JHS i jesteś gotów na przyjęcie odrobiny Radości, a potem na podzielenie się Nią z innymi - zapraszamy!
Zespół redakcyjny dołoży wszelkich starań, aby ten blog pozwolił Ci dostrzec piękno, ale i trud głoszenia Ewangelii. Nakarmimy Cię też krótkimi refleksjami nad Słowem Bożym.
Życzymy Ci, byś jak my zakochał się w Kościele Misyjnym...
M&M

czwartek, 22 listopada 2012

Bierzmowanie


Kościół Katolicki jest powszechny, więc te same sakramenty i przykazania są obowiązujące na całym świecie. Tylko element kulturowy może być inny, ale pozostałe części łącznie z modlitwami są te same.

W ostatnią niedzielę, w jednej z naszych parafii, odbyło się bierzmowanie, którego udzielił bp diec. Graham Rose. A sakrament ten przyjęło 29 młodych osób.

Oczywiście był to powód do wspólnego świętowania. Parafianie z różnych misji (w których pracujemy) przyjechali do głównego kościoła w Mayflower na wspomniane uroczystości.

A wyglądało to tak…

Przygotowanie do Mszy św.

Wierni już gotowi.

No i start.

Oczywiście z pełną oprawą.

Nałożenie rąk przez biskupa i proboszcza.
No i bierzmowanie...
z uśmiechem ...
i z uściskiem dłoni...



Oprawa liturgiczna młodzieży...
w pełnym składzie.
Eucharystia.


Ciąg dalszy nastąpi... - ponieważ internet nie daje rady i czas wracać do pracy, dokończenie zdjęć wkrótce...



czwartek, 8 listopada 2012

Poddaję się:)

Witam wszystkich czytaczy po półrocznej przerwie:)
Muszę się przyznać, że z różnych względów jakoś odechciało mi się pisać tutaj po prostu i dlatego nie było żadnych informacji. Jednak ostatnio część osób tu zaglądających tak się skarżyła, że spowodowało to niemal wyrzuty sumienia, że blog nie jest aktualizowany. Więc postanowiłem - poddać się - i jeszcze raz spróbować (w miarę możliwości) aktualizować tę stronę.
Ale jest jeden warunek. A mianowicie jeśli ktoś chce, aby ten blog byl kontynuowany to bezwzględnie i koniecznie musi w jakiś sposób mnie o tym poinformować. Można tu napisać w komentarzu, na facebook, e-mail (marsmarek3@gmail.com), tel, lub cokolwiek; abym był pewien, że jest wystarczająca grupa osób dla których warto pisać. (A nie tylko jedna osoba nudząca się i zaglądająca na stronę 10 razy dziennie:):)

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Po Wielkanocy



Najprawdopodobniej najpierw powinny być przeprosiny, że tak długo nie było żadnego wpisu, tym bardziej przy tak ważnych świętach dla zbawienia człowieka. Oczywiście inna tradycja i kultura, więc byłoby co pisać. Tylko problem w tym, że tak dużo tych różnic w przeżywaniu świąt, że aż nie wiadomo co pisać i od czego zacząć.

Ale co mnie jakoś bardziej zaciekawiło:

Pierwsza rzecz: Liturgia Wigilii Paschalnej – nie było mowy o skracaniu jej, musi być wszystko i to w pełnej okazałości. Wszystkie czytania, a po KAŻDYM czytaniu kazanie (na szczęście liderów, ksiądz tylko po ewangelii); cała liturgia zgodnie z rytuałem no i niemal na każdej misji chrzty dorosłych wraz z bierzmowaniem i I Komunią św. (a wcześniej spowiedź dla co niektórych jeszcze) - udzielane oczywiście przez Księży (nie biskupa, bo on jeden tylko, a misji dużo). I tak to po raz pierwszy jednej nocy udzielałem czterech sakramentów. Wszystko zaczyna się wieczorem (my rozpoczęliśmy o 20.00) a kończy się nad ranem (u nas o 5.00)

Druga sprawa: niesamowicie wiele radości dało mi jak w czasie przekazywanie znaku pokoju i po uroczystościach dorośli dziękowali za Sakramenty – zwłaszcza za chrzest. Że to ja włączyłem ich do grona wspólnoty Kościoła – dla niech było to wielkie przeżycie, ale udzielało się wszystkim i mnie również.

I może jeszcze ostatnia sprawa już nie związana ze świętami, ale z naszą pracą. Od niedawna na drugiej misji 100 km od miasteczka, gdzie mieszkamy mamy drugi dom, który jest oczywiście dużym ułatwieniem dla nas, bo możemy dzielić pracę na pół i mniej kilometrów do pokonania. No i w związku z małymi remontami w tamtym domu stąd było to milczenie na blogu.

Pozdrowienia dla czytających i powodzenia dla maturzystów!

czwartek, 29 marca 2012

Prawdziwa wiara

Przed świętami Wielkanocnymi jak wszędzie dużo pracy, tak że nieco musieliśmy chwilowo zmienić program niedzielny, aby do wszystkich dotrzeć. Jedna z naszych misji jest położona zupełnie na uboczu, od głównych dróg, dosłownie w samym środku lasu - mała wioska. Jadąc tam po drodze zabieramy ludzi, którzy nie mają żadnego transportu. W ostatnią niedzielę ze względu na wspomniane zmiany jechałem do tej misji z zupełnie przeciwnej strony i nie mogłem zabrać ze sobą czekających parafian. Wiedzieli oni o tym od miesiąca, dlatego znacznie wcześniej wyszli na drogą, aby złapać tzw. "okazję" i móc dotrzeć na Mszę św., ale skoro to nie główna droga to prawie nic tamtędy nie jeździ. Czekając 2 godziny zadzwonili do mnie (ciekawostka: większość ludzi ma telefon komórkowy -nawet starsze babcie- bo innego kontaktu z bliskimi nie mają, ale często też nie mają prądu w domach, więc muszą od kogoś "pożyczać" prąd, np. z misji), że nadal są daleko, ale się nie poddają. Ja wtedy skończyłem drugą Mszę i miałem też ok. 80 km do misji (oni 20 km), więc ciągle mieli szansę zdążyć. Kiedy docierałem na miejsce (jeszcze przed lasem - bo w lesie nie ma zasięgu) zadzwoniłem do nich i okazało się, że już jadą i powiedzieli, abyśmy powoli zaczynali, bo i tak już byliśmy spóźnieni, a oni dołączą. Tak zrobiliśmy z pozostałymi ludźmi. Z dłuższym śpiewem powoli przygotowaliśmy wszystko (w jednym z domów, bo nie ma tam kościoła) i zaczęliśmy Mszę św.
Ja z podwójną nadzieją, że zaraz pozostali dołączą do nas - bo tam była jedyna osoba, która dobrze zna angielski i tłumaczy moje kazania. Ale niestety... nie zdążyli. Oczywiście kontynuowaliśmy i ja już zapomniałem, że jeszcze brakuje kogoś. Kiedy wszystko skończyliśmy, pożegnałem się z ludźmi i wychodziłem z domu ... na podwórko wchodzi grupa (kilka osób dorosłych i kilkoro dzieci), oczywiście bardzo zmęczeni po 3 godzinach czekania i może po paru kilometrach przebytych pieszo.
Przypuszczam, że co najmniej połowa czytających to w takiej sytuacji byłaby zła na wszystko (na księdza pewnie w pierwszej kolejności) i pomyślała sobie, że po takim poświęceniu to miesiąc może nie iść do kościoła. A zgadnijcie, co powiedzieli ci ludzie...
Father, jaki jest program nabożeństw na Triduum, gdzie możemy przyjechać na nabożeństwo...